sobota, 11 lutego 2017

Wyzwanie 28 dni do zdrowia - Program Ripa Esselstyna: Początek

Od grudnia 2014, czyli przeszło dwa lata blog był nie aktywny. Nie ukrywam, że duży wpływ miało na to moje lenistwo spotęgowane brakiem czasu. Dodatkowo z czasem zacząłem się "wypalać" pod kątem diety wege -  coraz mniej pomysłów, monotonia i ciągłe problemy z jedzeniem na spotkaniach rodzinnych itp. Po prostu, biję się w piersi, brakło sił i wytrwałości. Sumując to ze źle zbilansowaną dietą roślinną coraz częściej sięgałem po mniej zdrowe albo już całkiem niezdrowe przekąski czy nawet całe posiłki. Gdzieś po drodze zatraciła się ta świadomość zdrowego odżywiania, chociaż sumienie regularnie dawało znać o sobie. Szczególnie po napadach objadania się po zbyt małokalorycznych posiłkach. Próbowałem się "ratować" na różne sposoby, ale w końcu odpuściłem. Dużo zaniedbań, pomimo prób utrzymywania regularnych treningów biegowych, doprowadziło mnie do stanu, w jakim nigdy wcześniej się nie znalazłem - do I stopnia otyłości. Największa waga, jaką kiedykolwiek w życiu osiągnąłem - 87,2 kg /przy wzroście 167 cm/ - pchnęła mnie do zastanowienia się nad sobą, sposobem odżywiania i trybem życia. Przypominając sobie o blogu, o książkach jakie posiadamy w naszej biblioteczce dotarła do mnie myśl, żeby podjąć wyzwanie i wrócić (przynajmniej wstępnie na 28 dni - zgodnie z książką) do diety roślinnej - podjąć wyzwanie, sprawdzić doświadczalnie czy dieta stosowana przez Teksańskich Strażaków (TS) sprawdzi się u osoby pracującej fizycznie. Oczywiście będę się uczył i naprawiał swoje błędy w bilansowaniu diety, zarówno pod kątem ćwiczeń, jak i pracy.

A teraz z czym to się je?

Sam pomysł diety TS powstał w jednostce straży pożarnej, w której pracuje strażak-sportowiec Rip Esselstyn, po wygranym zakładzie z kolegami z jednostki. Chłopaki obstawiali, który z nich będzie miał najlepsze wyniki badań odnośnie cholesterolu. Oczywiście wygrał Rip a wygraną było wprowadzenie diety zwycięzcy na posterunek.
Książka "28 dni do zdrowia" wprowadza nas w świat wege kuchni na dwóch poziomach:
-kadet : stopniowo odstawiamy nabiał, jaja, sery i mięso przez dwa tygodnie
-strażak: zaczynamy z grubej rury i zaczynamy od razu na całego!
W związku z tym, że mam niejakie doświadczenie z kuchnią wege, zaczynam z poziomu strażaka.
Swoje postępy, całodniowy jadłospis oraz ćwiczenia będę zamieszczał na blogu w formie pamiętnika. Będę zwracał szczególną uwagę na koszty diety i starał się je optymalizować. Skoro pomogła strażakom, czystym mięsożercom, więc jest szansa i dla mnie na wzmocnienie odpowiednich nawyków, wzmocnienia fundamentów dobrego zdrowia i lepszego funkcjonowania.